Strona jest w budowie.
Wszystkie prezentowane na stronie Zachta.pl materiały pochodzą z archiwum
zgromadzonego przez Marię Kapturkiewicz-Szewczyk na Zachcie.
Zachta, czyli pracownia plastyczna, metaloplastyczna, rzeźbiarska, ceramiczna, fotograficzna, podziemnej poligrafii,
oraz przestrzeń wielu aktywności pro społecznych, wykładów, spotkań, patriotycznych uroczystości,
wystaw, zajęć edykacyjnych, siedziba PTMA, miejsce, które przez 40 lat intensywnie działało przy ulicy Filtrowej w Puławach.
Obecnie zbiór przechowywany jest przez Rodzinę.
Materiały umieszczone na stronie Zachta.pl są chronione prawem autorskim,
ich publikacja, cytowanie, udostępnianie całości i fragmentów wymaga zgody właściciela strony Zachta.pl.
kontakt: sensybilitas @ sensybilitas . pl

Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies.
 Więcej informacji można znaleźć w Polityce Cookies na dole strony.

Miejsce na Twój tekst

Zapraszamy do wpisów o Zachcie.
Krótkich na stronie powitalnej i dłuższych, które zostaną opublikowane w zakładce Repozytorium Tekstów.

Zbigniew Łełyk

Pragnę opowiedzieć Zachtę.
Właściwie nie opowiedzieć ale namalować. Namalować Zachtę.
Tak będzie prawdziwiej.

Ala Maćkowiak-Łełyk

Zachty czar. Było takie miejsce w Puławach - wyjątkowe i wyjątkowi ludzie je tworzyli. Przekraczając furtkę, niczym Alicja, miałam wrażenie, że wkraczam w zupełnie inny świat.

fot. Wojtek Kostecki, 2016.

Wiesław Rymkiewicz

Szczególnym miejscem na Zachcie był stary orzech pod którym znajdował się stół i ławki dębowe, gdzie przy herbacie lub kawie prowadziło się długie dyskusje, które kształtowały świadomość polityczną wielu młodych ludzi w tym moją. W połowie lat osiemdziesiątych na Zachcie odbywały się spotkania młodych ludzi z bohaterami historii jak podporucznikiem Janem Szemrajem, uczestnikiem bitwy pod Monte Casino oraz wtedy nam współczesnych jak młoda uczennica z Włoszczowej Ewa Gunter, która opowiadała o walce o Krzyż w ich szkole.

Michał Drozdek

Byłem przed laty w Zachcie. Gdzieś w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych ostatniego stulecia w poprzednim tysiącleciu. Chyba jeszcze był stan wojenny. Spotkałem się tam konspiracyjnie z młodzieżą harcerską. Bardzo fajną młodzieżą. Wygłosiłem im referat i ciekawie podyskutowaliśmy. Tematu nie pamiętam, ale coś z katolickiej nauki społecznej lub najnowszej historii, w kontekście ówczesnej sytuacji kraju. Potem zostałem na nocleg na miejscu. Była zima więc Szewczykowie napalili mi w „kozie”. Wielka frajda, znakomite przeżycie – towarzyskie, edukacyjne, kulturowe, patriotyczne, turystyczne itp. I debata i nocleg w pracowni – piecyk miał czerwone ścianki! Nigdy nie zapomnę!

Paweł Maj

Pani Maria. Nasza miłość, radość, światło dni naszych. Nasza Mama i Anioł Stróż. Przewodnik i kierunkowskaz. Nauczyła nas tego co najlepsze i wartościowe. Wypełniła mnie kolorami prawdy i mądrego celu. Bez niej różnorodna przestrzeń życia miałby ograniczone horyzonty.Stworzyła Zachtę. Oazę bezinteresownego ciepła i bliskości. Wolności, odwagi i niezależnego myślenia. Pomocy i magii zjednoczenia. Otwartą dla wszystkich. Bliźnich, stających się lepszymi ludźmi- dzięki naszemu Aniołowi dobra. Pani Mario. Moja Babciu. Dziękuję, że byłaś, jesteś i będziesz z nami.

fot. Paweł Maj. 2012

Piotr Szewczyk

Podobno to ja wymyśliłem nazwę Zachta – tak przynajmniej mówili Rodzice. Przyznaję się do podrzucenia w trakcie rodzinnej narady nazwy, którą często słyszałem w naszym domu: Warszawska Zachęta. Pewnie jako dzieciak nie rozumiałem do końca, czym jest galeria sztuki czy wernisaż. Podobało mi się jednak, że istnieje takie miejsce gdzieś w dalekim mieście. Miejsce, które tak zachęca, że rodzice gotowi byli podróżować na koniec świata – bo tak to w rozumieniu dziecka wtedy postrzegałem – tylko po to, by je koniecznie odwiedzić. Tak działa prawdziwa Zachęta.

Kto z domowników skrócił ją do „Zachty” – już nie pamiętam. Ale Zachta, z ukrytym pod spodem źródłosłowem, stała się w wymiarze artystycznym (z zachowaniem skali, oczywiście) puławską Zachętą. Prywatną przestrzenią dla sztuki, co w czasach realnego socjalizmu stanowiło ewenement w skali kraju. Ówczesny system wtłaczał przecież w tkankę społeczną instytucjonalizm i był skrajnie podejrzliwy wobec inicjatyw obywatelskich niemających państwowego, a najlepiej jeszcze partyjnego certyfikatu.

Zachta od początku nie zawężała się do działań plastycznych. Było to miejsce spotkań puławskich artystów, ale też ludzi pióra. Szczególnie w latach 70. miała niezapomniany vibe cyganerii, co w tamtych realiach było mocno wywrotowe i antysocjalistyczne. Bez wątpienia było to miejsce magiczne – również prywatnie dla mnie.

Ale nie zapominajmy, że miejsca tworzą ludzie. Bez nich ustaje oddech, powoli blaknie magia i wszystko zamienia się w „zakurzone muzea”. Maria i Bogdan stworzyli startup wolnej myśli, przestrzeń niezliczonych artystycznych działań czy wreszcie – jakbym to nazwał – mądrej zabawy, jaką było chociażby legendarne Kiszenie Kapusty.

Dziś nie ma już tego miejsca, przestało oddychać. Odeszli Maria i Bogdan. Została magia.

Anna Kukiełka

To była najlepsza wystawa /wernisaż tej atmosfery nie da się nigdy powtórzyć.

folder wystawy Anny Kuliełki na Zachcie

Andrzej Aspras

Przeszłość ma wpływ na każdego, kształtując zarówno jednostki jak i narody. Nie można uznać, że znaczenie ma tylko to, co jest teraz, a bez znaczenia jest to, co w było w przeszłości. Podobnie jest Zachtą. Każdy kto chociażby raz do niej  na dłuższą chwilę zajrzał, zabrał ze sobą coś z niej dla siebie w tę podróż przez życie.

Zbigniew Kiełb

Choć nie mogłem uczestniczyć, z racji daty urodzenia – 1980 r., w ,,Środowiskowym Kiszeniem Kapusty” (spotkania Puławian o poglądach niezależnych i opozycyjnych prowadzone od 1975 r.) czy w spotkaniach ,,Latającego Uniwersytetu” (spotkania z przedstawicielami niezależnych środowisk politycznych i kulturalnych prowadzone od 1977 r.) organizowanych w pracowni artystyczno-plastycznej ,,Zachta”, to wiem o ich istnieniu i zawsze byłem pełen podziwu dla jej organizatorki pani Marii Kapturkiewicz-Szewczyk. Jednak to inna jej działalność niepodległościowo-opozycyjnej wywarła na mnie duże wrażenie. Było nią współorganizowanie w 1978 r. niezależnych obchodów 11 listopada oraz zorganizowanie w 1980 r. akcji ustawienia Krzyża Katyńskiego, a następnie tzw. Górki Katyńskiej na cmentarzu przy ul. Piaskowej. Po wielu latach od tych wydarzeń, ale już jako młody historyk i m.in. badacz Zbrodni Katyńskiej, miałem możliwość porozmawiać z panią Marią. Takie rozmowy pamięta się długo lub na zawsze. Ludzie jednak odchodzą, a pamięć po nich pozostaje jeśli to my pamiętamy o nich i ich dokonaniach. Dlatego też postanowiłem upamiętnić panią Marię Kapturkiewicz-Szewczyk w nieco inny sposób, gdyż stała się ona jednym z bohaterów puławskich Zaduszek Historycznych w 2016 r., oddziaływającym postawą swojego życia na uczestników tego wydarzenia edukacyjno-kulturalnego. Dla mnie zawsze zostanie odważną kobietą, bohaterem, której postawa i działalność społeczno-opozycyjno-kulturalna nie uległa przedawnieniu i może być jedynie inspiracją i drogowskazem dla obecnych młodych pokoleń Polaków.

Krystyna Sadowska

Miałam 14 lat, gdy moje życie rozpadło się na tysiąc kawałków, a wraz ze śmiercią mamy bezpowrotnie zakończyło się moje szczęśliwe dzieciństwo. Niedługo potem odnalazłam jednak drogę — a może to ona odnalazła mnie — która zaprowadziła mnie do niepozornej bramki z zawieszoną skrzynką na listy, do drewnianego domku z dużym stołem stojącym pod rozłożystym orzechem, gdzie poczęstowano mnie herbatą.

To była Zachta — mój duchowy dom przez kolejne cztery lata licealnego życia. To właśnie tam spotkałam najważniejszych ludzi w moim życiu i na nowo odnalazłam siebie. Nauczyłam się szacunku do sztuki i wolności. Zrozumiałam, czym jest patriotyzm.

To był cudowny czas — pełen wspaniałych ludzi, dzikich przygód, przyjaźni i miłości. Taka była Zachta i właśnie w taki sposób nas inspirowała.

Sławomir Frydecki

Zachta to magiczne słowo i miejsce.
Dla mnie nierozerwalnie związane
z czasami podstawówki, które wywarło na mnie bardzo duży wpływ, na moje spojrzenia na życie. Zdecydowanie. Zasługuje na uwiecznienie, będę
kibicował.

Sławomir Zalewski

Pani Maria była dla mnie kimś bardzo bliskim.Ja to bym tak ujął, że była dla mnie najlepszą nauczycielką i mimo różnicy wieku była jak najlepsza kumpelka, a Zachta była jak dom rodzinny.

Roland Mielnicki

Zachta była swoistym aktem woli osadzonym w czasie, który jej nie sprzyjał. Ogrodem sztuki, gdzie swoboda myśli, twórczość i codzienność splatały się tworząc niezapomnianą jej atmosferę

fot. Roland Mielnicki 2013

Piotr Szczygieł

Pani Maria była dla mnie najlepszą przyjaciółką i nauczycielką, a Zachta miejscem gdzie mogłem zapomnieć
o moich problemach.

Wojtek Kostecki

POLITYKA PRYWATNOŚCI 
Niniejsza polityka dotycząca plików cookie odnosi się do strony internetowej Zachta.pl
Przez korzystanie ze strony wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z tą polityką. Jeżeli nie zgadzasz się na używanie przez nas plików cookie, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki w odpowiedni sposób lub zrezygnować z używania strony.
Co to są ciasteczka?
Ciasteczka (ang. cookies) to niewielkie pliki, zapisywane i przechowywane na twoim komputerze, tablecie lub smartphonie podczas gdy odwiedzasz różne strony w internecie. Ciasteczko zazwyczaj zawiera nazwę strony internetowej, z której pochodzi, "długość życia" ciasteczka (to znaczy czas jego istnienia) oraz przypadkowo wygenerowany unikalny numer służący do identyfikacji przeglądarki, z jakiej następuje połączenie ze stroną internetową.
Do czego używamy ciasteczek?
Zachta.pl używa ciasteczek w różnych celach: by strony i aplikacje działały szybciej i by były łatwiejsze w użyciu, aby lepiej dopasować treści i reklamy do twoich oczekiwań i zainteresowań oraz do zbierania anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają w poprawianiu funkcjonalności i zawartości stron i aplikacji. Używając ciasteczek w wyżej opisany sposób nigdy nie identyfikujemy tożsamości użytkowników na podstawie informacji przechowywanych w ciasteczkach.